8 października 2009

Wojno polsko-tuska

tusk_nocna-zmiana"Panie Premierze, niech Pan w końcu przestanie prowadzić wojnę przeciwko Polsce" - takie słowa wyrzekł wczoraj Prezes PiS Jarosław Kaczyński i myślę, że od dawna nikt nie przedstawił trafniejszej diagnozy, która opisywałaby chorobę toczącą nasz kraj, tę którą wielu mylnie nazywa polityką a'la Platforma Obywatelska.

Donald Tusk, wzorem wielu innych wodzów o zapędach imperialnych, zmierza do całkowitej hegemonii na scenie politycznej z hasłem "po nas choćby zgliszcza". Przecież to nieistotne co zostawią za sobą, oni są i będą na górze, więc ani dymu pożarów nie poczują a i zgliszcza są i będą poza zasięgiem ich wysoko podniesionego wzroku.

Z tym wszystkim zostaniemy tylko my i ci, którzy na władzę się nie załapali. Dlatego panowie z PO spokojnie mogą spacyfikować CBA, by dawanie w łapę znowu było przyzwolone przez władzę, zmienia zapisy o Najwyższej Izbie Kontroli, by władza znowu mogła robić co jej się żywnie podoba, bez jakiejkolwiek kontroli.

Wprawdzie są jeszcze policja i prokuratura ale te podlegają rządzacym, więc będą zauważać tylko to, co związane z przeciwnikami rządzących. Stąd liczne i notoryczne postępowania w sprawie podsłuchów z czasów PiS, śledztwa przez jedne prokuratury umarzane z braku dowodów a przez drugie wznawiane bo "poprzednia prokuratura mogła umorzyć bezpodstawnie".

I tak rządzący teraz będą mogli spać spokojnie, bo nikt ich już nie przyłapie i niczego im nie udowodni, organy ścigania też śpią spokojnie bo przecież pracują pełną parą, szukają i tropią nieistniejące podsłuchy. Nie jest ważne że nic nie znajda, tu chodzi raczej o szum samego postępowania, efekty się przemilczy albo poda na 24 stronie w Wyborczej między nekrologiem a ogłoszeniem o sprzedaż wózka dziecięcego. Wniosek: celem nie jest wynik śledztwa, tylko samo śledztwo.

Zupełnie jak w latach 30-tych XX stulecia, w jednym z państw Europy gdzie jeden człowiek utopił w wojnie cały swój naród, tylko dlatego że miał wizję i niespełnione aspiracje. On widział siebie na tronie Moskwy i Londynu, Tusk widzi siebie w Pałacu Prezydenckim i choćby spalić musiał cały kraj, to tam zasiądzie i już.

I pali Polskę wzdłuż i wszerz niewidzialnym ogniem politycznych podziałów, raz za razem wydając swoim hordom komendy do ataku na tego wroga najgroźniejszego i najważniejszego. Polska nie może zostać polska, musi być Platformerska czyli europejska. Nie będą salutować do orła w koronie bo do salutowania mają złote gwiazdki na niebieskim tle.

I tak nagle zobaczyliśmy, że to co dwa lata temu zostało nazwane "polityką miłości", teraz okazało się tylko "polityką zalfonsienia narodu". Łatwe zauroczenia społeczeństwa za pomocą paru tanich komplementów i wmówienie mu, że ten poprzedni "kochanek" to bił go i maltretował. Do dzisiaj wyczytuję bzdury zresztą o państwie policyjnym za czasów PiS a gdy pytam o choć jeden przykład, który by to udowodnił - odpowiada mi milczenie. Za każdym razem.

No chyba, że państwem policyjnym nazwiemy ten kraj w którym zwiększają się nakłady na policję, na bezpieczeństwo obywateli, na ściganie prawdziwych krętaczy i macherów a nie tych którzy gdzieś tam zrobią machlojkę na 29 złotych. Zresztą o stanie policji podczas obecnych rządów wypowiedział się ten, który wie o niej najwięcej czyli Masa, świadek koronny. W programie teraz MY" jasno powiedział, że jest jej zdecydowanie za mało i ma za mało pieniędzy. No kto jak kto ale jeśli mówi to skruszony gangster, to znaczy że faktycznie musi być tragicznie. Zresztą jak jest, to sami doskonale widzimy (a raczej nie widzimy) na ulicach miast, gdzie od ulotkarzy gęściej niż od policjantów.

W każdym bądź razie "politykę miłości" szlag jasny trafił. Teraz zazwyczaj pokojowy (stwarzający pozory pokojowego) Tusk sięga po słowa, których jeszcze niedawno unikał jak ognia: wojna, atak, agresja, konflikt, zniszczyć, zlikwidować, usunąć. On te słowa kultywował oczywiście już dawno temu, nawet gdy chciał podczas "Nocnej zmiany" liczyć głosy. Wtedy też chciał usuwać.

Wtedy usunął Olszewskiego by ratować agentów (ciekawe dlaczego?), dziś usuwa Kamińskiego by ratować krętaczy i ich machlojki (i tu też ciekawe dlaczego?). Poniekąd ratuje też siebie, wszak wiadomo że znajduje się w kręgu podejrzeń o przeciek. Nic więc dziwnego, że jak niegdyś Wałęsa w pośpiechu usuwał Olszewskiego by nie było, że jest Bolkiem tak teraz Donald czyści CBA by się ewentualnie nie okazało, że on sam przeciekł w którymś momencie.

A najbardziej winne jest społeczeństwo, które swoim zapatrzeniem i szerokim poparciem dla działań Platformy, sprawiło iż ci poczuli się bezpańscy, bezkarni i zarazem bezczelni. I jak ten naród o którym dziś wspomniałem, swoim przyzwoleniem dla działań swego wodza parę lat później skończył w całkowitym wyniszczeniu, ocknął się dopiero gdy ich wódz strzelił sobie w łeb i cały czar nagle prysł,  tak i my pewnie, wyniszczeni wojną polko-tuską, za rok lub dwa ockniemy się w momencie, gdy nasz wódz popełni polityczne samobójstwo bo w całej tej swojej szarży na prezydenturę po prostu się zapędzi.

A póki co przychodzi mi siedzieć w okopach, bronić siebie i innych przed ostrzałem, chronić mój naród przed zniszczeniem i całkowitym ogłupieniem i wolę "umrzeć" walcząc po stronie polskiej niż opływać w blasku sławy i przeżyć będąc po stronie tuskiej. I wolę by nad głową łopotała mi flaga biało-czerwona niż miały łopotać banknoty pana Rysia.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Wojno polsko-tuska"

Prześlij komentarz