7 października 2009

Wichry wojny o prawdę i prezydenturę

tusk1Rząd się wali, wali się także mit Platformy jako ludzi nietykalnych, niezniszczalnych i niewinnych. Dotychczas ludzie z PO dobrze czuli się w roli plutonu egzekucyjnego, dziś sami stoją pod murem i kule świszczą im koło uszu.

Padają kolejne salwy, upadają kolejni rozstrzelani, widzowie żądni krwi dostają to co chcieli, a ludzie żądni prawdy zastanawiają się nad tym, co te egzekucje, prócz całej masy krwi, mają w sumieprzynieść. Ależ to jasne, łatwiej rozstrzelać niż badać sprawę. Tak to karę poniesie paru, dla dobra sprawy, kałuże krwi się zetrze i po sprawie. Gdyby sprawę natomiast zaczęto badać to okazałoby się, że ukarać trzeba przynajmniej trzy razy tyle osób niż dotychczas. Więcej hałasu to więcej smrodu.

Zbadanie sprawy wydaje się nieuniknione, to oznacza także znaczne powiększenie tej rzeszy osób, które staną pod tym egzekucyjnym murem. Teraz pozostaje już tylko jedna bezcenna dla Tuska wartość. Nie jest to prawda i nie uczciwość, nie sprawiedliwość oraz transparentność. Nie powodzenie Polski ani nawet nie powodzenie Platformy. Teraz najważniejsza jest prezydentura. Ocalenie szans na nią jest dla Donalda Tuska sprawą priorytetową, wymagającą ofiar jeśli zajdzie taka potrzeba.

Teraz nie zacznie się dociekanie prawdy. Teraz zacznie się prawdziwa wojna na noże między PO a PiS (te starcia ich dotychczasowe będą się jawić jako drobne pstryczki w nos), bo decyzja o usunięciu Kamińskiego z fotela szefa CBA wydaniem takiej wojny de facto jest. Ale ta decyzja to też paskudny błąd Tuska, który decyzję swoją tłumaczy nieprawidłowościami w funkcjonowaniu tej służby i upolitycznieniu jej działań. Opozycja natomiast (zwłaszcza PiS) zyskuje cholernie mocny i silny w przebiciu argument, że Tusk 1) mści się na Kamińskim za "aferę hazardową" i 2) chce wprowadzić tam kogoś swojego by poczyścić kwity, zrobić porządki i ujarzmić CBA, by teraz już pilnowało każdego, byle spoza PO oraz jej zleceniodawców i darczyńców.

Proszę mi wybaczyć, mam Tuska za polityka wytrawnego i takiego co błędów raczej nie popełnia. Chyba że przychodzi mu działać szybko, szyć na miejscu i improwizować, wtedy jakieś nieliczne wpadki można odnotować. Ale teraz mamy drastyczny błąd Tusk, który już niedługo odbije mu się intensywną czkawką. A jeśli taki sprytny, inteligentny i wytrawny polityk popełnia taki błąd, to być może kieruje nim teraz coś w rodzaju desperacji.

Nie wiem, gdybam sobie teraz bo póki co wszyscy bazujemy w większości na domysłach. Ale tak mnie coś podskórnie szczypie przypuszczenie, że CBA wie dostatecznie wiele, by zaszła nagła potrzeba wpuszczania tam kogoś swojego, kto zadba by wiedza ta nie dostała się w niepowołane ręce. Ale to już chyba zbyt późno. Chyba Tusk jako wytrawny piłkarz po serii zwodów zakiwał się do narożnika boiska i nagle sam się znalazł pod ścianą. A tu stoi już pluton egzekucyjny w postaci PiS-u, ten powie mu tylko jedno: "czas wyrównać rachunki, panie Premierze".

Bo Premier zapomniał, że większość amunicji zdolnej trafić PiS już wytrzelał przez ostatnie dwa lat, bardziej PiS-owi już nie zaszkodzi, sam natomiast i jego formacja mają bardzo wiele do stracenia. Zaczął więc wojnę, której wygrać nie powinien, ale jeśli znam dobrze polskie warunki, to tutaj największe powodzenie mają tylko ci, którzy już dawno powinni byli zniknąć bezpowrotnie.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Wichry wojny o prawdę i prezydenturę"

Prześlij komentarz