13 października 2009

Słownik polsko-tuski cz.1

słownik p-t

Wyobrażacie sobie Państwo rozmowę dwóch pozornie normalnych panów, w której obaj się spierają, czy to na co patrzą, to jest koło bardziej kwadratowe, czy też jest to kwadrat bardziej zaokrąglony? A na koniec dyskusji jeden uznaje, że to jednak na pewno jest koło bez elementów kwadratu, drugi natomiast dochodzi do konkluzji, iż jest to zdecydowanie kwadrat i nic z koła w tym nie ma.

Sytuacja zupełnie nie do pomyślenia, możliwa tylko między dwoma osobami, z których jedna przynajmniej ma coś z oczami i najprawdopodobniej coś z mózgiem. Nie można przecież patrząc na rzeczy oczywiste mieć jednocześnie zupełnie innych refleksji od tych zauważonych. Albo coś jest kołem albo kwadratem. Okazuje się jednak, że w dobie wypranych umysłów są ludzie gotowi uwierzyć, że to koło na które patrzą jest kwadratem jak mordę strzelił.

Tak właśnie zakiełkował w mojej głowie pomysł na nowy słownik, słownik polsko-tuski, zbiór pojęć których znaczenie przez pewne kręgi zostało znacznie przemianowane, przemodelowane zgodnie z interesem tegoż kręgu. Nie jest to proces nowatorski, takie przemianowanie zastosował już kiedyś sienkiewiczowski Kali, który kradzież rozpatrywał przez pryzmat kradzież tylko wtedy, gdy to jemu coś ukradziono. Gdy on kradł, to już natychmiast o kradzieży nie mogło być mowy. Mimowolna pożyczka,  dzierżawa bez wiedzy, nieświadome użyczenie. Wszystko można wytłumaczyć, prawda?

Zatem proponuję stworzenie słownika polsko-tuskiego, zawierającego znaczenia słów tak w języku polskim, jak w nowomowie tuskiej. Domyślam się, że słów tych jest dużo, zatem słownik polsko-tuski będzie musiał się ukazać w wielu odcinkach. Liczę też na Państwa propozycje słów, do których trzeba opracować dwojakie definicje.  Dziś odcinek I:

Po polsku: CBA - służba specjalna powołana za czasów rządów PiS do spraw zwalczania korupcji w życiu publicznym i gospodarczym, w szczególności w instytucjach państwowych i samorządowych, a także do zwalczania działalności godzącej w interesy ekonomiczne państwa.

Po tusku: CBA - zbrojne ramię pełnego agresji i podejrzeń PiS-u, które wodzi polityków na finansowe pokuszenie, obala rządy, spycha ze stołków ministrów, bruździ premierowi w drodze do pałacu prezydenckiego. Nie pozwala robić ciemnych interesów, czyli tego co jest kwintesencją polskiej polityki, czyniąc ją dla jej uczestników mało dochodową czyli co za tym idzie, mało atrakcyjną. CBA było dobre jak gmerało w szeregach Samoobrony, gdy zajęło się politykami PO, stało się zbędne a nawet wręcz szkodliwe. Ponieważ uderza w polityków, to można ich działania nazywać "wojną polityczną"

Po polsku: Prowokacja - inaczej wyzwanie, umyślna zaczepka; podstępne judzenie, podpuszczanie kogoś do szkodliwych dla niego (lub dla osób trzecich) działań i decyzji. Prowokacja ma na celu sprawdzenie czy osoby, które muszą w swojej działalności wykazywać się całkowitą uczciwością, nie są podatni na propozycje korupcyjne.

Po tusku: Prowokacja - szkodliwe, wręcz niekulturalne ingerowanie w czyjąś moralność, w której zdecydowanie winny jest ten, co kusi a nie ten co dał się skusić. Prowokacja powinna być zakazana w stosunku do polityków PO, wiadomo że "pecunia non olet", zwłaszcza w PO. W przypadku innych formacji prowokacje a nawet i tortury są mile widziane. Trzeba też rozpowszechniać w religijnych kręgach informację, że gdyby Szatanowi powiodło się wielodniowe kuszenie Pana Jezusa to Szatan byłby tu jedynym winnym i trzeba by go zdymisjonować z tej diabelnej funkcji.

Po polsku: Prezydencie weto - prezydenckie prawo do wyrażenia sprzeciwu wobec dowolnej decyzji parlamentu, ewentualnie zawieszenia wejścia w życie aktu prawnego uchwalonego przez parlament. W zdrowych demokracjach naturalny instrument gwarantujący równowagę na obszarze ustawodawczym, stanowiący przeciwwagę dla prac rządu i parlamentu, będący też swoistą kontrolę ich poczynań.

Po tusku: Prezydenckie weto - jego ocena uzależniona jest od tego kto jest tym prezydentem, kto wetuje i kogo wetuje. Weta Kwaśniewskiego były demokratycznymi decyzjami, weta Kaczyńskiego są narzędziem szkodzącym a nawet przeszkadzającym grupie cudotwórców w procesie uzdrawiania państwa i czynienia z niej raju mlekiem i schetyną płynącego. Jeśli Tuskowi uda się zostać prezydentem, to weto znów będzie cudownym, pachnącym i miłym w dotyku narzędziem do blokowania parlamentarnych decyzji (pod warunkiem że nie będą to decyzje PO).

Po polsku: Demokracja - system w którym panuje ludowładztwo, w którym władza należy do ogółu obywateli danego państwa. Demokracje w zdrowych postaciach gwarantują obywatelom wiele praw, m. in. wolność głoszenia swoich poglądów, zgodnie z przekonaniami a nie w myśl popularności danego poglądu. W zdrowych demokracjach można mieć inne zdanie i nie cierpieć z tego powodu.

Po tusku: Demokracja - system w którym lud jest od tego by na nas głosować, a my od tego by decydować na kogo mają zagłosować a komu głosu nie udzielić. Lud jest potrzebny tylko raz na parę lat, by wybrać nas do parlamentu, ewentualnie kogoś z nas na Prezydenta. W roku 2005 roku lud się nie sprawił, bo wybrał Kaczyńskiego, ale przez ostatnie lata nie próżnowaliśmy i w 2010 roku lud już wie na kogo postawić. Inaczej to zza grobu Geremek znowu orzeknie, że "Polacy nie dorośli do demokracji". Lud poza okresami wyborczymi powinien siedzieć cicho, nie manifestować, nie domagać się podwyżek oraz wiedzieć kogo popierać w sondażach i kogo bezgranicznie lubić a na kogo negatywnie nadawać w "Szkle kontaktowym".

Po polsku: Dziennikarz obiektywny - taki dziennikarz, który starannie zbiera informacje, korzysta z wielu różnych źródeł, a to co zbierze w całości i rzetelnie przedstawi społeczeństwu. Stara się zaprezentować różne opinie, różne punkty widzenia, gdy opisuje jakiś konflikt to daje się wypowiedzieć wszystkim jego stronom, zachowuje niezależność, nie ulega wpływom a co najważniejsze potrafi zachować dystans do danej sprawy i jej bohaterów.

Po tusku: Dziennikarz obiektywny - to taki dziennikarz, który co dwa dni zaprasza do studia Palikota a co trzy Niesiołowskiego. Taki dziennikarz opozycję dociska a stronę rządowa głaszcze, najpierw ustala z nią pytania i ewentualnie podpowiada jakiej odpowiedzi powinna udzielić. Dziennikarz obiektywny musi pracować w prywatnych mediach, powstałych na niejasnych fortunach, musi gardzić wszystkim co katolickie i PiS-owskie, najlepiej żeby w swojej karierze choć z rok czy dwa pracował w Wyborczej. Musi czcić Michnika i Kuronia, umieć kadzić Wałęsie i uważać, że to Mariusz Kamiński był TW "Bolkiem". Musi umieć przedstawić Kaczyńskiego jako nienawistnego karła a Tuska jako polskiego męża stanu, jeśli nie potrafi to jest nieobiektywny i odchodzi do TVP.

CDN.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Słownik polsko-tuski cz.1"

Prześlij komentarz