25 października 2009

Skończ z rotacjami! Zastopuj beton!

znak_stopStare porzekadło mówi, że "tak krawiec kraje, ile mu materii staje". Inne z kolei przekonuje, że "z pustego to i Salomon nie naleje". Te mądrości mają np. odniesienie do polskiej piłki, gdzie nie trener jest winny a raczej brak systemu szkolenia w strukturach polskiego futbolu. Ale przecież łatwiej zmienić trenera niż podjąć prace nad systemem szkolenia. Same Orliki polskiej piłki nie zbawią. Każdy polski trener zatem będzie miał do dyspozycji marnych piłkarzy, chyba że naturalizujemy każdy cudzoziemski talent z najmniejszym pierwiastkiem polskiej krwi w żyłach.



Taki rodzaj ubóstwa, wynikający z "krótkiej ławki rezerwowych", funkcjonuje jednak nie tylko w polskiej piłce, ale i w rodzimej polityce. Oto przykład z roku 2001, kiedy w niesławie odchodzi z funkcji premiera Jerzy Buzek. Wszyscy odetchnęli z ulgą, odszedł polityk, który sobie po prostu nie poradził. Oczywiście abstrahuję od ówczesnych okoliczności, bo Buzek łatwo wtedy nie miał. Ale w latach 2005 - 2007 Kaczyński też łatwo nie miał, nikt jednak tego w jego obronie jakoś nie wyciąga. Więc i ja skupię się na Buzku jako personie i całości jego dokonań. Proszę jednak zauważyć: w 2001 roku Buzek był zły i do niczego, w 2009 roku już jest dobry. Ba, on jest już prawie bóstwem. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego, pupilek Platformy i całego lewackiego Salonu ukrytego pod maską neomarskistowskiego liberalizmu, już się o nim mówi jak o kandydacie na Prezydenta. Po prostu mesjasz i zbawiciel polskiej polityki a nawet całej Europy. Tylko patrzeć, jak zaczną na jego temat powstawać pisma natchnione i pulsującą "buzkoobsesją" panegiryki. Osiem lat to bardzo dużo, wystarczająco by zapomnieć, poprzez pamięci zgwałcenie.

Zapomniało też wielu Lechowi Wałęsie. Na tyle skutecznie, że ten znów, niczym przysłowiowa hydra, swój wykształcony zawodówką łeb podnosi i przebąkuje coś o prezydenturze. Teraz, gdy naród został już właściwie ugnieciony niczym plastelina przez dłonie mainstreamowych mediów, nie będzie on już gburem i prostakiem za jakiego miano go w latach 90-tych. Teraz już będzie autorytetem u steru władzy, mędrcem nad mędrcami, prezydentem - symbolem, żywym pomnikiem swojej własnej chwały i geniuszu. Zapomina tylko o jednym. U nas każda osoba przy władzy traci wszelki immunitet, stanie bowiem na linii krzyżujących się ze sobą bytów: przyszłości Polski i przeszłości Wałęsy. Zatem nawet jeśli Naród pozwoli sobie na wybór Wałęsy, to po roku znowu będzie ściekać  z niego poubeckie błoto, antybolkowa ślina i wszystkie obelgi świata, które zdołają choć nieco zobrazować równie wielowątkową co nieokrzesaną i plebejską mentalność Wałęsy. Nawet przy wiernopoddańczej otoczce jaką może nad nim roztoczyć Wyborcza z TVN. Mentalności polskiej nie da się zahamować czy przyblokować, najwyżej można jej nadać mniejszy rozgłos. To samo można zrobić z mentalnością Wałęsy. Ale dociekań i pytań o prawdę nie da się spacyfikować, a w kampanii wyborczej będzie ich wyjątkowo pod dostatkiem, zatem póki Wałęsa w sensie explicite nie wytłumaczy się całkowicie ze swojej przeszłości, nie zmierzy się z jej ciemnymi plamami, to raczej nie odważy kandydować.

Krótką ławkę rezerwowych ma także sama Platforma Obywatelska jako partia. Jeszcze w roku 2007, czy na początku 2008 sprawiała wrażenie, jakby jej szeregi wręcz kipiały od ekspertów rwących się do pracy na rzecz dobra kraju. Gdy przychodziło co do czego, to szyto na ślepo, zalepiano i stosowano prowizorkę, która ponoć w wielu przypadkach bywa najskuteczniejsza, niekoniecznie jednak w polityce. Tak było np. po dymisji Ćwiąkalskiego, gdy z braku laku sięgnięto po tyleż zasłużonego opozycjonistę, co marnego polityka i prawnika Czumę, którego trzeba było zdjąć z szefowania komisji ds. nacisków. Teraz mówi się, że wróci on do jej kierowania, bo ten co kieruje nią obecnie idzie do następnej komisji. Naprawdę Karpiniuk i Czuma to wszystko na co ich stać? Tak Tusku kraje, ile mu członków (partii) staje - że tak napiszę, parafrazując przysłowie z samego początku tekstu. Zresztą pojęcie "przegrupowania" stosują nie tylko w polityce personalnej ale też finansowej. Te słynne zagrywki księgowania pieniędzy z przyszłorocznego budżetu np. by zmniejszyć nieco deficyt w roku obecnym, w przyszłym jakoś to będzie, najwyżej weźmie się z jeszcze bardziej przyszłego budżetu. To już bardzo perfidna forma życia na kredyt.

I tak mamy ciągle sosik tych samych panów, te same twarze, które przez ostatnie 20 lat polską politykę obsiadły jak mszyce. Cierpimy na notoryczny brak nowych twarzy, nowych pomysłów, nowej jakości. Stopień tego zahermetyzowania jest tak szczelny i głęboki, że gdy TVN24 zaprosi do studia kogoś poza Palikotem i Niesiołowskim, to nawet gdyby rozmowa była nudna jak flaki z olejnikową, to i tak przyglądamy się jej z wypiekami na twarzy. Teraz zresztą Tabloid Views National 24 (czyli TVN24) ma nową boginię. To Renata Zaremba, posłanka PO, która z mównicy dokopała PiS-owi i agentowi Tomkowi, tym samem otworając sobie drogę do TVN-owskich programów. Nie takie nowe twarze miałem na myśli.

Prawda o polskiej rzeczywistości politycznej jest przerażająco smutna. Została ona opanowana przez politycznie zastygniętą grupę ludzi, którym polityka pomyliła się z podwórkowymi wojenkami podjazdowymi, a która na partyjność w naszym kraju wykupiła swoisty abonament. Tylko połowa (a może i mniej) ma na myśli jakiekolwiek dobro Polski, reszta jakby podwiązana była sznureczkami, których końce raz to w Moskwie są, raz w Berlinie, zazwyczaj jednak w Brukseli. Niektóre sznureczki trzymają lokalni biznesmeni, w rodzaju np. sławnego ostatnio Pana Rysia. Przez to dostępu do większej polityki nie mają liczne zastępy ludzi, którym może i pomysłów nie brakuje, determinacji także, niestety nie mają tysięcy na billboardy i partyjnego śmigła, które nie tylko pozwoliłoby im ruszyć do przodu, ale i zapłynąć bardzo daleko. A jeśli ktoś nawet dysponuje tymi tysiącami na billboardy i spoty, a ma w sobie pokłady moralności na przyzwoitym poziomie, to wcale go ta polska polityka specjalnie nie pociąga. Jak się napatrzy na to warcholstwo, chamstwo, wulgarność słów i poczynań, to raczej stara się to szemrane towarzycho omijać bardzo szerokim łukiem. Albo zobaczy jak traktuje się ludzi pokroju Kaczyńskiego czy  Kamińskiego, czyli tych którzy ten bajzel chcą uprzątnąć, to im się po prostu odechciewa. Młodzi ludzie taką robotę nazywają "przypałową".

Ostatnio powstała inicjatywa (chwalebna) "KoniecPZPN", która chce zmienić skostniałą od lat strukturę PZPN. Słuszna to idea, sternicy polskiego futbolu już dawno są wypaleni niczym ściernisko. Oni nie działają, nie pracują, nie reformuję i nie trzymają pionu, oni po prostu są - wegetując w poziomie i za to pobierając sowite pensyjki. Tu nie chodzi zresztą o zmianę prezesa. Chodzi o pogonienie całego tego towarzystwa, zaorania i posadzenia wszystkiego od nowa. Dlaczego jeszcze nikt nie podjął inicjatywy takiej samej w stosunku do polskiej polityki? (na marginesie PZPN: oczyszczenia polskiej piłki od lat chce Jan Tomaszewski. Zrobiono z niego już głupka i oszołoma, faceta rodem z wariatkowa. Jak w polityce z Kaczyńskich. Nic wam ta analogia, moi drodzy przyjaciele, nie mówi?)

Koniec z betonem. Koniec z tymi samymi twarzami. Koniec z Kaliszami i wszelkimi Kłopotkami. Koniec z Tuskaniem ludzi, Niesiołowaniem do mikrofonu i Kotów Paleniem przed kamerami, koniec z Kutzowaniem z mównicy sejmowej. Koniec z dzieleniem Polaków, obłudą i lenistwem. Pozorowanie działań nie jest polityką, tak samo jak sensem naprawy Rzeczypospolitej nie jest zwalanie całej winy na Kaczyńskich. Jeśli potraficie tylko obrażać oponentów a nie zjednoczyć się z nimi w pożytecznej robocie, to zrezygnujcie. Przeproście i Odejdźcie, pozwólcie nowym twarzom decydować o tym ciągle postkomunistycznym kraju.

Chcecie zmienić Polskę? Zatem nie poprzestawajcie na zmianie PZPN. To tylko jeden z postkomunistycznych szanców, które sprawiają wrażenie nowoczesnych i demokratycznych, a w środku mają konsomolsko-kołchozową strukturę. Nie zmienicie Polski, jeśli ciągle będą nami rządzić ci sami ludzi, wymieniani tylko systemem rotacyjnym, bez żadnego najmniejszego kanału, który do polskiej polityki wprowadziłby choć trochę świeżego powietrza. Bo w całym tym smrodzie polskiego piekiełka politycznego najbardziej potrzeba nam właśnie niebiańskiego powiewu świeżości.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Skończ z rotacjami! Zastopuj beton!"

Prześlij komentarz