9 października 2009

Pogmatwane Obyczaje

nobel3No dobrze. Na początek przyznaję, że tytuł miał brzmieć bardziej dosadnie acz jak najbardziej adekwatnie. Posrane Obyczaje. Doszedłem jednak do założenia, że skoro mój statystyczny Czytelnik to człowiek pełny kultury i wrażliwości, to określeniem takim mógłbym zburzyć poczucie jego dobrego smaku. Wiem też, że Czytelnik z pełną wyrozumiałością wybaczyłby mi, gdyż powszechnie wiadomo, że posrane czasy karmione posranymi obyczajami wymagają takich a nie innych słów.

Od dłuższego czasu pogmatwanie czasów obecnych dusiło moje gardło i we wnętrznościach czyniło podobne wrażenie jak przepuklina. Może nawet to jest jakiś rodzaj "duchowej przepukliny", w którym wnętrze moje czuje przemożne zmęczenie wszędobylskim warcholstwem politycznym i powszechną nijakością, powodując wybrzuszenie sumienia, które z kolei pod naporem tego ucisku sprawia, że wyrzucam z siebie słowa takie a nie inne. Robię to, bo przyszło mi żyć w kraju (a może i na świecie takim), w którym z uczciwych ludzi robi się gnidy a gnidy prawdziwe przemianowuje na autorytety moralne.

Dzisiaj wieść sensacyjna przyprawiła o zdumienie nawet tych, których trudno czymkolwiek zdziwić. Komitet Noblowski w Oslo przyznał pokojowego Nobla... Barackowi Obamie. Człowiek logicznie myślący natychmiast zadałby sobie elementarne pytanie: za co takiego dostał Nobla? Otóż dostał za to, co dopiero zrobi, nagrodzono go za stek obietnic, swoistych politycznych obiecanek - wycycanek.

Od kiedy to u licha nagradza się dopiero za to co ktoś zrobi? Jakoś dotąd nagradzano za konkretne dokonania, niektóre nawet trwające paręnaście a nawet parędziesiąt lat. Pamiętam jak Nobla ekologicznego dostał Al Gore, który wiele mówił o ekologii i globalnym ociepleniu. To wystarczyło by go nagrodzić. Komitet Noblowski tym Panem się bliżej nie zainteresował, bo jak się okazało parę dni po ogłoszeniu nagrody, Al Gore ma tak wielki dom i tak pożerający energię, że jak mało który powoduje globalne ocieplenie. Ale pieprzenie trzy po trzy o ekologii wystarczyło.

Widocznie ględzenie i bleblanie Obamy o pokoju i innych tam farmazonach też wystarczyły, mimo że mają się do tego co on faktycznie robi tak, jak pięść do hebrajskiego wydatnego nosa. Czyli gdybym ja dziś obiecał światu, że kiedyś udowodnię iż 2 + 2 to jest 7, to przyznają mi nagrodę Nobla z matematyki? Wątpliwe bym to udowodnił, tak samo jak wątpliwe by przezroczysty i bezjajeczny światopoglądowo Obama zrobił to, czego jeszcze nie zrobił a co już doceniono. Może w świecie dobrych pozorów nagradza się już tylko dobre intencje? A pamiętacie jakie to miejsce jest dobrymi intencjami wybrukowane?

Tym bardziej boli fakt, że w tym roku nie brakowało takich kandydatów, którzy w swojej walce o wolność i pokój wycierpieli o wiele więcej niż jesteśmy sobie to w stanie wyobrazić, przeszli ścieżkę pełną tortur, dziś egzystując bez żadnej pamięci i bez godziwych środków do życia. A Barack Obama dostaje sobie z głupia frant prawie 1,5 miliona dolarów, bo za mało ma tych zielonych. Boli też fakt, że pokojowej nagrody Nobla nigdy nie mógł się doczekać Jan Paweł II, człowiek który tak wiele (wierzę że najwięcej z ludzi dotychczas żyjących) uczynił dla pokoju, wolności i likwidowaniu miedzy ludźmi i ich poglądami. Nagrody też jeszcze nie otrzymał np. Vaclaw Havel, widocznie lewacki i wazeliniarski komitet doszedł do wniosku, ze nie zasłużył lub że przyznanie tej nagrody Havlowi będzie zupełnie nieopłacalne. A Barack zasłużył i jemu dać Nobla to się opłaca.

Tak jak zasłużyli np. Miłosz, który przez całe życie brzydził się Polską, polskością i Polakami, ewentualnie jak Szymborska, która pół życia lizała po tyłku Stalina i jego zbrodniczy system. O partii, która temu krajowi wyrządziła samo zło wypowiadała się w słowach tak pięknych, bałwochwalczych i słodziutkich, jakby opisywała co najmniej rajski ogród pełen lilii i fiołków a nie betonowy zbiór aparatczyków, który dzień w dzień wymyślał coraz to bardziej wyrafinowane sposoby by własny naród ogłupić, zniewolić i sterroryzować.

Ale cóż, nie jedyny to przykład Pogmatwania Obyczajów i nie przypadek to wcale, że skrót od Pogmatwanych Obyczajów to PO. W Polsce sterowanej przez elitę, złapanie aferzysty jest agresją, ksenofobią i przejawem nienawiści. Nieważne, że nienawiści do nieuczciwości. Michnik wydający aferzystę jest mentorem uczciwości, Kamiński wydający aferzystów jest nienawistnikiem, prominentnym PiS-owcem oraz odsądzanym od czci i wiary prowokatorem. Jeśli w ramach tej prowokacji Chlebowski i Drzewiecki (oraz inni) układają się z Panami Rysiami to gratuluję, to operacja której pozazdrościć może nam CIA, Mossad a nawet byłe GRU. Bo prowokacja odbyła się bez udziału sprawczego osób trzecich, czyli w ramach prowokacji do ich mózgów zapewne CBA wysłało odpowiednie fale podświadome, które im podpowiedziały, by pokręciły nieco przy ustawie. No moje gratulacje.

I cóż Państwo na to? Posrane Obyczaje. Pogmatwane Ogromnie. Partia Obłudników. Słów czasem brakuje, gdy człowiek chce żyć w normalnym kraju, a pewna grupa ludzi uzurpująca sobie monopol na wszechwiedzę i wszechwładzę, z uporem maniaka i fanatyka próbuje drylować umysły moich rodaków. Zresztą robi to na tyle uparcie i skutecznie, że już jawnie krętaczy i zdrajców stawiają za idoli a ludzi uczciwych, porządnych i chcących ten kraj uratować przed ostatecznym rozpadem moralnym i intelektualnym wytykają od nienawistników, zacofańców i ksenofobów.

Nie ma Kuronia już, Geremka i im podobnych. Z dawnych nawróconych komunistów, trockistów i marksistów, którzy przemalowali się na demokratów pozostało już tylk0 paru takich, których nazwisk nie wymienię, bo się jawnie brzydzę. Liczę jednak na to,  że zanim umrą zdążymy postawić ich przed sądem, nawet jeśli miałby to być tylko osąd historii, oskarżając ich o zbrodnie umysłowe przeciwko narodowi polskiemu. Mojemu narodowi, którego oni częścią nigdy nie byli.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Pogmatwane Obyczaje"

Prześlij komentarz