13 września 2009

Siedem grzechów głównych PiS

jaroslaw_kaczynskiCyceron mawiał, że "wrogowie często mówią prawdę, przyjaciele nigdy". Ale ponieważ nie miał on (mimo swego geniuszu) monopolu na nieomylność, więc mógł się pomylić bo uczucia wobec PiS-u żywię dość pozytywne, zamierzam jednak powiedzieć im prawdę, dla ich zresztą dobra. Każdy przecież ma na koncie jakieś "siedem grzechów głównych".

Po pierwsze: język. Ten którym posługuje się PiS jest tyleż bełkotliwy co niestrawny. Może właśnie dlatego niestrawny że bełkotliwy. Każdy poważny polityk (mniej poważny też) powinien wiedzieć, że czasy się zmieniły i teraz nie wystarczy powiedzieć tego co się wie. Czasem nawet nie powinno się tego robić. Teraz raczej trzeba tak powiedzieć by wiedzieli też inni. I mam tu na myśli ogół narodu a nie zamkniętą grupę ludzi którzy i tak wiedzą to co dany polityk mówi więc dane słowa i tak ich do niczego nie przekonają, najwyżej mogą ich w czymś utwierdzić. Ale niestety, drugą stronę też w czymś utwierdzą - tyle że z efektem odwrotnym. Ubolewam szczerze nad tym, że wiele inicjatyw prawicowych czy chrześcijańskich ma brzydki zwyczaj grzęźnięcia w wypełnionych po brzegi patosem górnolotnych słowach. Oto przykład: ostatnio w TVP1 nowy program "Koniec końców", prowadzony przez Pawła Kukiza i Marka Horodniczego. Zamysł programu słuszny, przekaz potrzebny a forma przekazu? W opisie programu czytamy, że autorzy chcą nam przedstawić bieżące wydarzenia oglądane z perspektywy m. in. eschatologicznej. Kuźwa, powiedzcie mi ile osób w tym kraju wie na czym polega eschatologia i co to w ogóle jest? Jak można rozpowszechnić coś, co dla wielu stanowi czarną magię? Przekonać można prosty lud tylko za pomocą prostych słów. Tusk to zrozumiał i stąd skutecznie wkręcił społeczeństwu przekaz o miłości i miłosnej polityce. Na tyle skutecznie, że nawet jeśli w imię miłości policzkuje oponentów to i tak społeczeństwo widzi nim swoją polityczną Walentynkę.

Po drugie - brak profesjonalizmu. Wytykanie Donaldowi Tuskowi tego, że otworzył sobie departament PR zamiast utrzymywać nikomu niepotrzebną bibliotekę w kancelarii Premiera, było dla PiS powodem do wytykań. A szkoda  bo powinno to być raczej przykładem do naśladowania. Obecne życie polityczne to teatr, tu musi być scenariusz, każdy ruch w miarę możliwości i potrzeb musi być wystudiowany, wymuskany i wyreżyserowany, muszą być wreszcie uzdolnieni aktorzy którzy odegrają swoje role w sposób trafiający do przekonania. Oczywiście można sobie zostawić mały margines improwizacji (na potrzeby reakcji sytuacyjnej bo nie wszystko można przewidzieć więc i nie można się na wszystko przygotować). Ale politycy PiS powinni pamiętać, że główne zachowania muszą być z góry przygotowane, przeanalizowane i najlepiej już gdzieś przetestowane. Obecnie to wygląda tak, że dziennikarze zawsze są przygotowani, politycy PO są przygotowani a politycy PiS... zawsze szyją na miejscu (poza małymi przypadkami które jednak giną w tłumie). Stąd zamiast fraka wychodzi ciągle jakiś źle skrojony waciak. Pamiętajcie, że partia teraz to już przede wszystkim produkt, który musi mieć odpowiednią markę i który trzeba umiejętnie sprzedawać. Niech zajmują się tym ci z waszych szeregów, którym idzie dobrze "akwizycja". Reklamujcie swoje zalety a nie wady innych. A jeden Migalski wszystkiego nie sprzeda.

Po trzecie - Twarz PiS: jaka ona jest? Ano nie wiem, ta partia ma obecnie tyle twarzy że jakby jej nie miała wcale. Może i PO ma twarz Palikota (a może świński ryj przez niego przyniesiony) ale weźcie z nich przykład bo przynajmniej mają jakąś twarz, z którą plankton spoza elektoratu mógłby się utożsamić. Dziś nie wiem czy główną twarzą PiS jest Jarosław Kaczyński czy np. Nelli Rokita. Co do tej drugiej, szef klubu parlamentarnego powinien zakazać jej wszelkich rozmów, wywiadów i wypowiedzi, dla dobra partii. Musicie unikać wszystkiego co może narazić was na śmieszność, nie dostarczajcie wrogim wam dziennikarzom i politykom amunicji bo oni i tak mają jej pod dostatkiem, poza tym wyjątkowo celnie nią strzelają, wszak zdążyli się w tym już wprawić.  Miejcie na uwadze to, że twarz partii musi być jednoznaczna, konstruktywna w przekazie i taka jak disco polo: lekka, łatwa i przyjemna. Macie takie twarze, na nie stawiajcie (vide Migalski, Poncyliusz, Kowal, Arendt, Rogacki, Mariusz Kamiński, ewentualnie Hofman). I niech ta twarz się uśmiecha,  niech żartuje, używa prostego ale barwnego języka. Wtedy nie uda się wam dorobić przez innych twarzy... Cugier - Kotki.

Po czwarte - Przyjazny PiS: z tym też partia ma problemy. Podstawą sukcesu w tych czasach są dobre relacje z dziennikarzami. Im więcej redakcji Was lubi tym lepiej. Obrażanie głównych mediów w tym kraju nie jest mądrym pomysłem. Zatem bojkotowanie TVN24 czy kuksańce w Radio Zet jest podrzynaniem gałęzi na której się siedzi. Samo otwarcie na Radio Maryja, TV Trwam czy Gazetę Polską sukcesu nie przyniesie, może zaowocować tylko utrzymaniem stanu faktycznego czyli obecnych 20-25% poparcia. Dlatego zamiast do znudzenia narzekać na wrogość mediów, zacznijcie coś z tym robić, wrogość próbujcie zmieniać jeśli nie przyjaźń to choćby w lekką sympatię. Bądźcie pewni, że jeden dobry wywiad dla Gazety Wyborczej przyniesie więcej dobrego niż 20 nawet najlepszych wywiadów dla Gazety Polskiej czy Rzeczpospolitej. Dlatego po 1) zacznijcie pojawiać się tam gdzie was nie popierają, receptą na zwiększenie poparcia jest przekonywanie tych którzy was nie lubią, którzy was nie popierają. Mówienie "oczywistych oczywistości" do tych którzy was popierają przypomina wędzenie się we własnym zapachu. Po 2) nie zapominajcie też o tym by wasza przyjazność aż kipiała w internecie, teraz mamy XXI wiek a nie rok 1989. Dlaczego adres Palikota zna prawie cała rzesza internautów a ta sama rzesza nawet nie wie, że Girzyński też ma blog na Onecie? Dlaczego politycy PiS tworzą strony www przed wyborami a te same strony w większości w miesiąc po wyborach znikają? Obudźcie się w internecie, teraz polityka przenosi się na Twittery i inne bajery, kanał na YouTube to już jest absolutne minimum. Dlaczego jak wpiszę adres www.donaldtusk.pl to otwiera mi się strona Platformy a jak wpiszę www.jaroskawkaczynski.pl to widzę zdjęcia silnika samochodowego? Dlaczego wizjonerski zazwyczaj Jarosław Kaczyński jeszcze nie zobaczył analogii między przyszłości a internetem? Panie Prezesie, już najwyższy czas na własną stronę www. I dlaczego macie opory w podawaniu rąk innym, podanie ręki Wałęsie czy przybycie na obchody organizowane przez Tuska naprawdę nie boli, a z was przestanie czynić "odludków" (vide punkt o produkcie i marce, bo produkt i marka muszą być przyjazne).

Po piąte: rodzina jest najważniejsza. Rodzina czyli w tym przypadku partia, dlatego PiS musi dbać o to, by nieustannie sprawiać wrażenie monolitu. Pamiętajcie, że każda rysa na waszym monolicie natychmiast przez wrogie wam media zostanie powiększona do rozmiarów Kanionu Kolorado. Myślicie, że dlaczego "odejście jednego czy dwóch posłów" zawsze jest udekorowane tytułem "PiS się rozpada" a już w najlepszym przypadku "PiS trzeszczy w szwach"? Unikajcie publicznych przepychanek i przejawów wewnętrznego ostracyzmu. Przed wami II Kongres PiS, udowodnijcie że jednoczy was dobro polski a nie że tylko w kupie trzyma was tylko walka ze wszystkimi dookoła, chęć dokopania Tuskowi, reelekcja Lecha Kaczyńskiego oraz ewentualne pragnienie powrotu do władzy. A jeśli już o ostracyzmie i Dornie coś wspomniałem to powrócę do pozbycia się go z szeregów PiS i sposobu w jaki to uczyniono. Jeśli zazwyczaj pisze się, że PiS strzeliło sobie w stopę to wydalenie Dorna nazwałbym strzałem w skroń. Dlaczego? Już argumentuję, zrobię to jednak w ramach grzechu szóstego.

Grzech szósty: Nie wolno się pozbywać ludzi którzy mają na tyle estymy i charyzmy (oraz zapewne też odwagi i doświadczenia), że mogą stanowić wewnętrzną krytykę czyli przeciwwagę dla głosu głównego - w tym przypadku głosu Prezesa Kaczyńskiego. O ile Dorn się odważył krytykować, o tyle  Karski już nie, tak samo inni. Jeśli nie ma wewnętrznego głosu rozsądku to trudno o rozsądne prowadzenie jakiejkolwiek linii partii. Tacy jak Dorn to system bólowy partyjnego organizmu, to oni sygnalizują chorobę czy infekcję, wyrzucenie Dorna (a wcześniej i innych, choćby Ujazdowskiego) to było totalne znieczulenie. A jak organizm jest znieczulony i nie reaguje na ból to... Przepraszam, czy ja coś pisałem o linii partii? A jaka jest linia partii?

To jest grzech siódmy. O ile parę lat temu PiS miało przejrzystą listę rzeczy do zrobienia (powołanie CBA, rozwiązanie WSI etc.) to teraz ugrzęzło na pustyni zadaniowości i właściwie to już nie za bardzo wiem co chce PiS obecnie uzyskać. Powołuje pre-rząd, emituje spoty, boksuje się z Platformą ale u licha, jakie ma zamierzenia? Co chce zrobić dla Polski? Odsunąć PO od władzy? To jest jakaś myśl, jednak to za mało by nazwać to programem, to może być tylko pierwszy z celów, za nim jednak muszą iść kolejne które przekonają społeczeństwo, że warto na PiS znowu postawić. Tego niestety nie ma. Mało kto stanie za wami tylko dlatego, że dość umiejętnie wyśmialiście Grasia i Piterę w nowych spotach. To że Platforma jest partią władzy to wiemy i to na nich się prędzej czy później zemści, nie dążcie więc do tego by i na was się dodatkowo zemściło to że wy tylko dążycie do władzy. Władza nie jest celem, jest narzędziem do realizacji celów. Zapoznajcie społeczeństwo z waszymi celami a samo odda wam władzę. I co dalej z IV RP?

Wymieniłem siedem grzechów głównych, ale nie jedynych, nie chodzi tu jednak o moje pastwienie się nad kimkolwiek, po prostu chcę by dla dobra polskiej polityki PiS pochylił się nad sobą w duchu refleksji. Błądzić każdemu się zdarzy, ale za wszelka trzeba unikać powtarzanie tych samych błędów, a taka "recydywa błędowa" niestety wciąż PiS-owi się zdarza. Wszak Cyceron rzekł: Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać. I tu akurat skłonny jestem się z Cyceronem zgodzić. Ale pamiętajcie, że i ja nie mam monopolu na nieomylność.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Siedem grzechów głównych PiS"

Prześlij komentarz