14 września 2009

Siedem grzechów głównych PiS cd. - czyli pokłosie

j_kaczyńskiW swoim ostatnim felietonie "ośmieliłem się" napisać o siedmiu grzechach głównych PiS, łącznie z ich skrupulatnym wyliczeniem i uargumentowaniem. Wywołało to u niektórych grzech ósmy czyli słabą odporność na krytykę (a w niektórych przypadkach nawet całkowity brak odporności) wynikającą zapewne z braku zrozumienia krytyki.

Nie wszyscy bowiem wiedzą, że komunikacja społeczna składa się z różnych form krytyki: agresywnej, aluzyjnej, słusznej i niesłusznej, nie zapominajmy też o tej, która była mi w tym tekście najbliższa: krytyka konstruktywna. Niektórym zapewne umknęło to, że może i owszem, wytknąłem PiS-owi słabe punkty (wyartykułowałem to dość przejrzyście) ale podałem też pewne sposoby na ich wyeliminowanie. Lista zarzutów kierowanych pod moim adresem była dość rozbudowana, najczęściej oskarżano mnie o to że chcę coś zmienić. Konserwatyzm przecież charakteryzuje się tym, że nie lubi być zmieniany a ja tymczasem partii, która konserwatywny sosik lubi, proponuję pewną rewolucję.

Tak, nazwę to rewolucją bo zmiany w tym przypadku nie mogą być czysto kosmetyczne, tutaj trzeba dokonać znacznie głębszych zmian, być może dla niektórych dość bolesnych ale wydaje mi się że dobro partii okaże się tu ważniejsze od dobra co niektórych panów. Ja wiem, że wszyscy lubią kamerę telewizyjnych ale niestety kamera nie wszystkich już lubi. I o ile dość dużo napisałem już o tym co należy zmienić, to teraz udowodnię dlaczego powinno się tego dokonać.

Każda partia nakierowana jest bowiem na dojście do władzy i akurat nie jest to nic wstydliwego. Niektórzy jednak udają że to wcale nie o władzę chodzi, chodzi mianowicie o ideały. Bardzo przepraszam ale gdy słyszę o ideałach i słusznych poglądach z ust polityka to śmiech mnie ogarnia, to jest dobry tekst dla znachora czy hochsztaplera z cudownymi dłońmi. Politycy są natomiast od osiągania celów (mniemam że słusznych) a jedynym narzędziem którym można to uzyskać jest władza.

Władzę może dać tylko społeczeństwo w demokratycznych wyborach, mniejsza że dzięki dość kulawej i niesprawiedliwej ordynacji wyborczej, tworzącej zaklęty krąg do którego dostęp mają tylko ci z kasą, zapleczem, wpływami dającymi kopniaka na górze oraz dobrze działającymi strukturami dającymi prężność na dole. W związku z tym od niepamiętnych już czasów (z małymi wyjątkami) oglądamy te same twarze, które co parę lat mówią coraz to inne rzeczy. Czasem są tacy którzy mówią to samo ale w otoczce nowoczesności, co sprawia że wielu Kmiotkowskim wydaje się, iż jednak mówią coś innego niż kiedyś.

Unowocześnienie polityki, to główny powód dla którego Prawo i Sprawiedliwość powinno się zmienić. Ktoś w swoim komentarzu zauważył, że PiS w 2005 roku nie był zbyt nowoczesny a przecież wybory wygrał. Zarzut nietrafiony jako że w naszych czasach, gdy codziennie coś ulega zmianie, 4 lata które minęły od tamtego czasu to naprawdę długi okres, w którym wiele uległo przemianom a wiele odeszło bezpowrotnie. Wtedy była atmosfera "porywinowska" i społeczeństwo było gotowe wybrać nawet samego diabła, byle tylko nie miał on legitymacji SLD a w swoim telefonie numeru do Rywina. Stad też dobry wynik nie tylko PiS ale także Samoobrony i LPR.

Teraz póki co nie ma takich nadzwyczajnych sytuacji i sukces osiągnąć można tylko pracą organiczną, nastawioną na ulepszenie siebie a nie jałowe czekanie, aż przeciwnik się pogorszy i obniży loty - dlatego zaproponowałem PiS-owi unowocześnienie. Proponuję zmianę, ale zmianę na lepsze - konieczną nawet w przypadku partii lubiącej słowo "konserwatyzm". Dlaczego mamy się zmienić - mogą zapytać politycy PiS. Już odpowiadam: bo łatwiej zmienić iluśtam tysięczną partię niż zmienić w jednym momencie wiele milionów ludzi, tak jak łatwiej zmienić trenera niż 11 podstawowych zawodników. Czasy się zmieniają, zmienione czasy zmieniają ludzi żyjących w tych czasach, ci ludzie natomiast jako że ewoluują, mogą być rządzeni tylko przez te partie które nadążają za zmianami, na bieżąco ich dokonują i skrupulatnie się "aktualizują". PO lekcje odrobiła wzorowo i dlatego teraz per "panie premierze" mówimy do pana Donalda a nie do pana Jarosława.

Przecież Platforma nie wygrała z PiS dzięki temu że byli fajnie ale dzięki temu że udało się z PiS-u uczynić w oczach wielu milionów coś niefajnego. Co mają do tego poglądy? Ludzi zagonionych za doczesnością teraz mało obchodzi kto ma jakie poglądy bo oni sami ich nie mają - nie mają na to czasu. Poglądy może mieć co 6 Polak, taki co to czuje że powinien nieco ambitniej podchodzić do życia, wszyscy oni zapewne głosują na PiS ale to przecież logicznie i arytmetycznie stanowczo za mało. Wniosek jest taki, że poglądy można mieć dla tych co poglądów wymagają a tym, których płaty mózgowe mylą politykę z konkursami audiotele, podsunąć pod nos taką kupkę siana by byli w stanie ją przetrawić.

Reklamowanie siebie jako partii z górnej półki nie jest dobrym pomysłem bo żyjemy w kraju w którym wszyscy siedzą (w swoim mniemaniu) na górnej półce i każda z górnych półek jest wyższa od górnej półki sąsiada. Znacznie lepiej jest powiedzieć im wszystkim, że tylko oni są w stanie zapewnić PiS-owi górną półkę, wtedy ludzie poczują się potrzebni, człowiek potrzebny czuje swoją przewagę czyli traci czujność . A tak to ludzie wkurzają się, że to Prezes samodzielnie przypisuje sobie i swojej partii górną półkę i dlatego w większości wskazują PiS-owi tę półeczkę niższą. Ot przekora.

Bo w polityce jednym z najważniejszych czynników jest psychologia, rozgryzienie mentalności przeciętnego Kmiotkowskiego, poznanie jego słabych stron, poruszenie czułych strun, czasem zagrania na atawizmach, czasem lekkie stuknięcia w nadmuchane ego, czasem też wykorzystanie naszych narodowych kompleksów i aktywowanie narodowo wszczepionej przekory. Przecież nie trzeba żadnej wielkiej przenikliwości, by wiedzieć że wystarczy iż Zachód uzna krowie łajno za jadalne a Polak następnego dnia zacznie robić z niego chleb, kupować na potęgę i mlaskać, że "takie smaczne". Przepraszam za niesmaczną analogię ale uważam, że nasza skłonność ślepego wpatrywania się w głos Zachodu też do smacznych nie należy.

Odniosę się do jeszcze jednego zarzutu skierowanego pod moim adresem, w którym zasugerowano że chcą by PiS stał się PO-bis. Tu jest tylko połowa racji bo faktycznie chcę by PiS na niektórych działaniach PO się wzorował, dobrych i skutecznych wzorów nie należy bowiem odrzucać (iluż polityków kopiuje Hitlera?) tylko dlatego, że korzystają z nich ci których nie lubimy. Może właśnie tym bardziej powinniśmy to przyswoić by pokonać ich własną bronią? Nie obruszajcie się na krytykę, nie mylcie rad z tyradami a troski z kopaniem leżącego. Nie bójcie się zmian, a jeśli już głucho wam w uszach brzmi to słowo to sięgnijcie po inne: ulepszenie. Ulepszajcie się dla siebie i dla wielu Polaków którym jesteście potrzebni ale których najpierw musicie o tym przekonać. Jako nowoczesna partia dotrzecie do ludzi którzy nowoczesności są spragnieni a zarazem podskórnie chcą stabilności czyli waszego konserwatyzmu. Wtedy per "panie premierze" będziemy mówić do pana Jarosława a do pana Donalda nie powiemy nawet per "panie prezydencie"

Piotr Cybulski

Fot: Pitbul.pl

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Siedem grzechów głównych PiS cd. - czyli pokłosie"

Prześlij komentarz