12 września 2009

Nie ważne co mówisz, ważne kim jesteś - czyli wszechobecna hiPOkryzja

tusk z szalikiemPrzypatrując się otaczającej nas rzeczywistości, można dojść do następującej konkluzji: Nie ważne co takiego mówisz, ważne kim jesteś lub skąd jesteś. To sprawia, że mało istotne staje się to czy zgadzamy się z jakimiś słowami czy po prostu zgadzać nam się wypada. Oczywiście, są słowa z którymi nam się zgadzać nie wypada, ale to też nie wynika z tego czy te słowa są słuszne czy nie a z tego czy osoba, która je wypowiedziała jest osobą z którą warto się zgodzić.

To przypomina nieco sytuację podchmielonego dryblasa z którym jedziemy jednym autobusem a który (sądząc po mięśniach) pół życia spędził na siłowni a drugie pół (sądząc po tatuażach) w kryminale. Osobnik ów wstaje i do wszystkich pasażerów mówi: Jesteście do dupy. Oczywiście, że on nie ma racji, jak to tak,  proszę mi jednak wskazać takiego co mu powie, że się myli? Może nie poklepiemy go po plecach przyznając rację ale i nie powiemy, że jej nie ma - czyli nijako rację rzeczonemu przyznamy. Ja wiem, że to pachnie terrorem ale czyż nie na nim obecny świat stoi?

Bo proszę przyjrzeć się niektórym słowom toczącym się po tafli naszego życia publicznego oraz niektórym reakcjom na nie. Taki Jarosław Kaczyński powie coś mało pozytywnego (ale niekoniecznie nieprawdziwego) o Niemcach  i już stawia na baczność całą rzeszę dziennikarzy i komentatorów, którzy wynajdują nagle kilogramy epitetów i określeń zaczynających się od "agresywnego frustrata" a kończąc na "podżegaczu" i "germanofobie". Ale wystarczy, że coś niedobrego o Niemcach powie Graś, tak jak dziś oskarżył naszych zachodnich sąsiadów o przykrywaniu sukcesów Polski. I żaden z dziennikarzy po żaden epitet nie sięgnie, za to gromko i wyraźnie coś przebąkną o obronie polskich interesów oraz o tym, że to fajnie iż jest ktoś kto Niemcom się postawił.

Dlatego nie wiem czy zauważyliście, że media raczej starają się unikać wiązania na stronach tytułowych skrótu PO bądź nazwiska Tuska z jakimiś negatywnymi wiadomościami. Jeśli już jednak negatywne wiadomości być muszą to dziwnym trafem w ich pobliżu znajduje się jakaś informacja o Prezydencie bądź PiS-ie, którą to na siłę próbuje się coś znacząco acz niezobowiązująco zasugerować. Ostatnio np. zatrzymano Prezesa ZUS, po czym nagle informacja znikła z pierwszych stron portali, zawisła natomiast ta o powołaniu byłego prezesa ZUS na prezydenckiego rzecznika. Oczywiście przeciętne i ponadprzeciętne umysły natychmiast skojarzyły, że chodzi o tego samego prezesa i że Prezydent zatrudnia przestępców. Cel zostaje osiągnięty.

A zdjęcie Prezydenta z meczu w którym trzyma on szalik do góry nogami? Ale ubaw, prawda? To nic że po 5 sekundach trzymał już szalik dobrze bo poprawił, to akurat mało kogo obchodzi, ważne że wyrwało się zdjęcie z kontekstu, rozpowszechniło wśród głodnych taniej sensacji kmiotów i postawiło za pewnik. I nie jest istotne to, że trafiło mi się raz obejrzeć zdjęcie Tuska z meczu gdzie też trzyma on szalik do góry nogami ale tego zdjęcia nie rozpowszechniono bo... Bo nie wypada, prawda?

Można by tak mnożyć przykłady w których jakiś prowincjonalny radny PiS (partii liczącej ileś tam dziesiątek tysięcy członków) za sprawą palnięcia jakieś tam głupoty nagle przez posłusznych łowców dziennikarskich zostaje wyłuskany z tłumu i wypchnięty na pierwsze strony gazet, niech się kmiotkowie przekonają jakie to głupki są w PiS. Oczywiście głupich nie sieją, ci się sami rodzą. Jak zwykłem mawiać: głupi to i na kamieniu wyrośnie. Wyrastają tacy wszedzie, w PiS i PO, dziwnym trafem jednak takie kwiatki głupoty tylko w tym pierwszym wypadku są eksponowane, w tym drugim już nie. Bo nie wypada.

Już do takiej perfidii doprowadzono wyznaczanie słuszności, że Palikot może na oczach milionów widzów przyznawać, że PO opłaca się utrzymywać Farfała na stołku Prezesa bo lepszy Farfał niż Siwek. Bo Siwek może mieć cos wspólnego z PiS a to już niewybaczalne, lepszy zatem (jak go PO nazwała) były faszysta. I kmiotki skołowane siedzą przed tym ekranem i wprawdzie nie przyznają racji ale i nie potępią. Bo nie wypada.

I tak to w tym naszym kraju już przestano patrzeć na to co słuszne, zaczęto patrzeć na to co wypada. A to co wypada, samo przez się staje się jedyną słusznością. Jak Tusk czy Wałęsa powie, żeście durnie to nie zaprzeczajcie bo nie wypada. Jak wam Kaczyńscy powiedzą żeście Polakami i dumni z tego być powinniście to ich ukamienujcie, bo to zapewne będzie podżeganie do wojny, z naszymi  przyjaciółmi Niemcami i Rosjanami, od których nigdy żadnego bólu nie zaznaliśmy ani krzywdy żadnej.

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Nie ważne co mówisz, ważne kim jesteś - czyli wszechobecna hiPOkryzja"

Prześlij komentarz