4 września 2009

Nadgorliwość jest gorsza od... neofaszyzmu







[caption id="attachment_116" align="alignleft" width="150" caption="Fot. Michał Rozbicki | Zdjęcie pochodzi z portalu Dziennik.pl"]Fot. Michał Rozbicki | Zdjęcie pochodzi z portalu Dziennik.pl[/caption]

Na miano Nadgorliwca Dnia awansował dziś dziennikarz TOK FM Grzegorz Chlasta, który został zaproszony do TVP na autorski przegląd prasy w programie "Pytanie na śniadanie" ale gościny owej uszanować wcale nie zamierzał, włożył się za to w buty takiego co to z zaproszenia skorzysta ale tylko po to by zapraszającego co najmniej kuksańcem obić .




I bardzo dobrze, jak się ma swoje 5 minut to trzeba je wykorzystać, nawet jeśli trzeba byłoby się w tym celu jako dziennikarz zachować niegodnie. Tak, niegodnie. Bo Pan Grzegorz jak wielu innych dziennikarzy zapędza się w swoim powołaniu i miast opisywać rzeczywistość, to ją kreuje - a raczej współkreuje bo to co zrobił ani smaczne było ani oryginalne . Może i dziennikarz ów sięgnął po chwytliwe hasło bo wiadomo, że temat PiS-u jak i Farfała sprzedaje się w salonowym smrodku bardzo dobrze - a im kopniaczek mocniejszy tym jęki zachwytu głośniejsze. Jednak są pewne granice których dziennikarz przekroczyć nie może, bo przestaje być obiektywnym krytykiem rzeczywistości a staje się tylko jedną z wielu posłusznych głów które ustawiły się w szeregu do bycia modnym i wygodnym. I cały w tym szkopuł bo jako dziennikarz powinien być właśnie niewygodny. Czasem też niemodny. Tylko niewygodność czyni z dziennikarza obiektywnego krytyka a niewygodność ta stała sie w ostatnich latach właśnie niemodna.

Grzegorz Chlasta powiedział: "szkoda że w TVP rządzi były neofaszysta" a ja dodam: szkoda że dziennikarze już nie chcą być pośrodku, że muszą stać po którejś ze stron. Salon dziś powiększył się o jeszcze jednego członka.

Co dziś zyskał Grzegorz Chlasta? To że o nim mówiono w mediach, że w TVN24 już wzniesiono go na ołtarze bo "powiedział coś przeciw PiSiorom"?  Bo skrytykował Farfała jako byłego neofaszystę? Dziennikarz zapomniał chyba o dość znanym  nawet i wyświechtanym powiedzeniu które mówi, że "nadgorliwość jest gorsza od faszymu". Takim nadgorliwym nadskoczeniem salonowi dziś Grzegorz Chlasta wpisał się w to powiedzenia i podał Farfałowi rękę - odbierając sobie mandat do jakiegokolwiek krytykowania. Jakaś bowiem różnica jest (w świetle tego powiedzenia) między byłym neo-nazistą a obecnym nadrogliwcem? Obu przecież popycha do przodu niechęć (ich przodu czyli mojego tyłu).

Co dziwne, żyjemy w dobie "odpuszczania". Chcemy odpuścić ubekom że byli ubekami, kapusiom że kapowali, Niemcom że nas napadli, Francuzom i Anglikom że w 39 się na nas grubo wypięli a Ruskim że zamrozili na śniegach Syberii. Wycieramy sobie usta "grubymi kreskami" i przebaczeniem. Nie chcemy rozliczać bo to już kojarzy się z nienawiścią i agresją (tak sztucznie przypisywaną PiS-owi) i jednocześnie ku uciesze gawiedzi co bardziej ważcy wypominają Farfałowi, że jest byłym neo-nazistą. Skoro jest byłym to w czym problem? Problem w tym że PO nie ma jeszcze władzy w TVP, ostatnim wielkim medium które rządzącej ekipy nie liże w cztery literki  co z wielką mainstreamowe kanały.

A Panu Grzegorzowi jako Nadgorliwcowi Dnia przypomnę stare przysłowie rosyjskie: "Nadgorliwość karmiąc, łyżką zęby wybija"

Piotr Cybulski

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Nadgorliwość jest gorsza od... neofaszyzmu"

Prześlij komentarz