15 września 2009

Huzia na Lecha czyli kampania rozpoczęta

tusk-kaczynskiWszem i wobec ogłaszam rozpoczęcie kampanii prezydenckiej. Może i nie było huku wystrzału który dawałby sygnał do startu, nie było też słychać jakiejś specjalnej komendy, jednak zbieżność paru informacji nie jest tutaj przypadkowa. Wszystkie były mniej widocznie lub bardziej podszyte negatywnym "drugim dnem" i wszystkie dotyczyły obecnego Prezydenta RP.

Nie wiem która z informacji była pierwsza, wszystkie bowiem jakoś tak powypływały w mniej więcej jednym czasie. Zresztą przecież nie o statystykę tu chodzi ani to by ustalać kto zaczął nagonkę. Bo tylko tak mogę określić ten wieniec informacyjny spleciony ze szpileczek wbijanych raz za razem w Lecha Kaczyńskiego. Zatem przyjrzyjmy się im bliżej.

Szpileczka pierwsza: siatkarze wracają z medalem do kraju, zostają zaproszeni przez premiera oraz prezydenta. Wizyta u tego drugiego nie dochodzi do skutku bo działacz podjął decyzję, minister sportu ją ogłosił, przez cały dzień nie wiadomo o co chodzi, ważne że na portalu TVN24 może się pojawić tytuł: Prezydent nie przyjmie polskich siatkarzy (www.tvn24.pl/0,1619450,0,1,prezydent-nie-spotka-sie-z-siatkarzami,wiadomosc.html). Oczywiście Prezydent miał tu tyle do gadania co nic, chciał być miły i zaprosił, uznał wyczyn siatkarzy za wielki i postanowił uhonorować państwowymi odznaczeniami. Ktoś z propozycji nie skorzystał a tytuł ewidentnie sugeruje, że Prezydent siatkarzy olał. Jedni nazwali to głupotą, inni manipulacją. Ja określam to jako perfidię. A wytłumaczeniem była nieświeżość zawodników, gdyż dopiero co przylecieli. Tak się ceni państwowe odznaczenia, że można je przyjąć tylko po godzinnym biczowaniu w jacuzzi?

Szpileczka druga: niczym jak niegdyś o dziadku Tuska z Wehrmachtu, tak teraz nagle dowiadujemy się o kuzynie Lecha Kaczyńskiego, który to doi państwową kasę na maksa,  ma 3 etaty i ileś tam pieniędzy z tego, oczywiste sugestie że to nepotyzm, kumoterstwo, wykorzystywanie wpływów oraz cytuję "ustawienie kuzynka". I teraz już zająć się muszą nim odpowiednie organa, dymu i huku robiące tyle ile Pitera w sklepie z dorszami. Nie ważne że te same źródła wyraźnie podkreślają, iż na każdym kroku Prezydent od swojego dalekiego kuzyna odcinał się i dystansował jak mógł i to na każdym kroku. A że ktoś się w rozmowach kwalifikacyjnych powoływał na Prezydenta to już raczej nie jest wina zainteresowanego. Ale smród się zrobił, o co zresztą pomysłodawcom przecież chodziło.

Szpileczka trzecia: nagle dwóch dawnych podwładnych Lecha Kaczyńskiego (jeszcze jako Prezydenta Warszawy) przypomniało sobie, że poddawani byli mobbingowi i dyskryminacji (na jakim tle?), złamało to im życie w pół jak zapałki, pogięło życiorysy, zachwiało równowagę psychiczną i fizyczną a straty na ciele i umyśle jakie ponieśli są tak znaczące, że wyceniają je na 15 mln zł, bo tyle właśnie żądają od Prezydenta w ramach odszkodowania. Długo się biedni podnieść nie mogli, bo w 2009 roku dopiero dotarło do ich neuronów to co zdarzyło się w 2003 roku. A może znaleźli w encyklopedii pod M słowo "mobbing" a pod D "dyskryminację" i połączyli z nimi swoje złe wspomnienia ? I nadal nie wiem na jakim tle byli dyskryminowani. Rasowym? Może seksualnym, skoro dwaj panowie tu wchodzą w grę? A tak tylko głośno myślę. Bo nie wiem czy traumą to tłumaczyć czy atawizmem.

Szpileczka czwarta: chyba najbardziej w tym zestawie absurdalna. Różne już rzeczy wywąchiwali lwio dociekliwi dziennikarze Super Expressu, ale tym razem przeszli nawet samych siebie. Czytamy bowiem o nocnych potajemnych spotkaniach Prezydenta z jakąś Panią Joanną. O zbereźnik - ktoś mógłby zakrzyknąć. Ale hola hola. Z informacji wyczytać możemy tylko kto to jest Pani Joanna oraz że mieszkańcy są zadowoleni z tych wizyt, bo dzięki temu znacznie częściej pojawia się tu policja. Artykuł owszem bez sensu, nawet niepotrzebny, pusta plotka i nic więcej. I tylko ten podtekst, jak przy każdej takiej okazji w której jakiś mężczyzna odwiedza jakąś kobietę, w dodatku w nocy - wszystko szczelnie otoczone aurą tajemniczości.

I tak się nam wszystko zsumowało, widzimy obraz człowieka ubabranego w nepotyzm, który olewa bohaterskich siatkarzy (biedni siatkarze), olewa też żonę bo spotyka się po nocach z inną (biedna Pani Maria), jest też bestią gdyż zmaltretował dwóch panów psychicznie (biednych tych dwóch), tak bardzo że aż 6 lat zajęło im dochodzenie do siebie. I my mamy chcieć takiego człowieka znowu na prezydenta? O Boże, a to dopiero początek kampanii. Strach pomyśleć jakimi to informacjami będziemy bombardowani tydzień przed wyborami.

Piotr Cybulski

Fot. Bartosz Krupa/EAST NEWS

Udostępnij wpis

0 komentarzy do wpisu "Huzia na Lecha czyli kampania rozpoczęta"

Prześlij komentarz